Kocia bluzka… :)

Hej, hej!
Przychodzę dziś do Was z – anonsowanym już jakiś czas temu – postem o moim bestalskim pociachaniu słodkich kociaków. 🙂 Wpis tym razem krótki, ponieważ wstępny etap szycia, czyli przygotowanie wykroju szczegółowo przedstawiłam już  >> W TYM POŚCIE <<. Kto nie czytał, ten pędzi szybciutko, a następnie wraca obejrzeć efekt końcowy! Zapraszam do lektury. 🙂

Przygotowany wcześniej wykrój przyłożyłam do tkaniny według instrukcji zamieszczonej w „Burdzie” i wykroiłam kolejne części dodając odpowiednie zapasy na szwy oraz podłożenie. Pozostało tylko zszycie – banalnie łatwe, więc nie przygotowywałam instrukcji foto. 🙂
Oto efekty:
Dekolt wykończony jest za pomocą obłożenia:
…rękawy za pomocą lamówki wykrojonej ze skosu:
…a dół podłożyłam w standardowy sposób:
Co prawda instrukcja burdowa przewidywała wykończenie dołu ręcznie za pomocą szwu krytego, ale zrezygnowałam też z proponowanych rozcięć na wysokości bioder, więc ułatwiłam sobie ten etap jeszcze bardziej po prostu podwijając brzeg dwa razy i przeszywając go ściegiem prostym.
Na wysokości biustu bluzka posiada zaszewki:
Nie do końca jeszcze potrafię zszyć te ustrojstwa w sposób niewidoczny, ale przy takiej wzorzystej tkaninie na szczęście małe niedociągnięcia giną. 🙂
Proces szycia był naprawdę prosty. Fason bluzki zresztą też taki jest – właśnie z tego powodu ją wybrałam. 🙂 Pasuje zarówno do spodni, jak i do spódnicy, a w połączeniu z marynarką czy cieplejszym blezerkiem jak najbardziej nadawać się będzie do noszenia także jesienią oraz zimą. Zresztą – bluzki tego typu są u mnie całoroczne – im zimniej tym więcej warstw po prostu zakładam na wierzch. 🙂
Koniec paplaniny – końcowy twór prezentuje się następująco:
Co prawda w mojej szafie zagościła niedawno, ale już baaaaardzo się z nią polubiłam i liczę, że posłuży mi jak najdłużej. 🙂 Mam nadzieję, że Wam też się podoba. 🙂
Do zobaczenia w kolejnych postach!
Dominika
Ps. Te cudne kociaki dorwałam w koszu z resztkami w Textilmarze. Niestety na ich stronie widziałam, że już ten rodzaj tkaniny nie jest dostępny w sprzedaży – a szkoda, bo jest nie dość, że ładna to jeszcze bardzo przyjemna dla ciała. Jak tylko pojawi się coś tego rodzaju dam znać. 🙂
Pps. Jutro (o ile nie wydarzy się nic niespodziewanego) pojawi się post z recenzją zestawów krawieckich z Lidla – kto czeka? 🙂