Potworny komplet – sukienka i czapka :)

dresowa sukienka dziecięca
Ha! To, że będzie potwornie nie znaczy, że nie będzie jednocześnie słodko, trochę różowo, trochę dziewczęco i jeszcze minimalnie łobuziarsko. 🙂 Dziś na tapecie sukienka i czapka dla Haniulki. To jak? Gotowi? Zapraszam na post, który zupełnie przypadkowo świetnie wpisuje się we wszechobecny halloweenowy szał. 🙂

Dzianinę, z której powstała sukienka i czapka kupiłam już latem. Kupiłam jej tyle, że planowałam uszyć też coś dla siebie, ale ta część materiału jeszcze musi swoje odleżeć (na dniach czeka nas przeprowadzka, więc maszyny idą na urlop ;)).
Na pierwszy ogień przy testowaniu mojego owerloka (>>> KLIK <<<) poszła sukienka. Formę odrysowałam z jednej z letnich sukienek Hani na materiale złożonym dwa razy na pół – krojąc jednocześnie przód i tył. Na części przedniej pogłębiłam później tylko dekolt.

 

 

Szycie zaczęłam od połączenia przodu i tyłu w ramionach.

 

Przeszyłam ramiona na owerloku, a później jeszcze – dla pewności – na maszynie wielofunkcyjnej, ściegiem prostym. Tak samo postąpiłam z każdym kolejnym szwem.
Główkę rękawa odrysowałam od powstałego w ten sposób kształtu:
Nie mogłabym sobie pozwolić na takie rozwiązanie, gdyby sukienka szyta była z innego rodzaju materiału niż dzianina. Ta jednak, ze względu na swoją elastyczność, pozwala na takie „triki”. 🙂
Kolejnym krokiem było wszycie rękawa. Wszyłam najpierw główkę, a później połączyłam szew boczny sukienki oraz ten w rękawie. Takim oto sposobem góra sukienki została niemalże ukończona:
Pozostało mi dopasowanie spódniczki. Początkowo zastanawiałam się nad doszyciem dołu z półkola lub koła, ale ostatecznie wykorzystałam prostokątny kawałek podwiniętej dzianiny, który po prostu zmarszczyłam:

 

Po doszyciu spódniczki sukienka była już prawie gotowa. Wykończyłam jeszcze tylko dekolt przy pomocy tasiemki ze skosu i już. 🙂 Prezentuje się tak:
Przyszła więc kolej na czapkę…
Zdecydowałam się ją uszyć ponieważ ta, którą Haniulka nosiła  do tej pory rozciągnęła się bardzo i była za szeroka, a jednocześnie miała zbyt małą „głębokość”. Poza tym dni stały się już zdecydowanie chłodniejsze, więc potrzebne nam było coś cieplejszego. Postawiłam więc na dwie warstwy – dzianinę w potworki na wierzchu i ściągaczową wewnątrz czapeczki.
Zaczęłam od odrysowania kształtu czapki od tej, której aktualnie używaliśmy:
To samo zrobiłam z dzianiną ściągaczową – zwiększyłam jednak „głębokość” czapki, żeby powstał nam na zewnątrz kolorowy ściągacz:
Obie wycięte części zszyłam ze sobą i obszyłam wokół zostawiając w części ściągaczowej niewielki otwór na wywinięcie:

 

 

Na sam koniec czapeczkę wywinęłam na prawą stronę i zszyłam otwór tuż przy krawędzi, w jak najmniej widoczny sposób:

 

 

 

Gotowa czapka prezentuje się tak:

 

A cały komplet tak:
I tym sposobem przechodzimy do najsłodszej części prezentacji dzisiejszych uszytków – pozuje Hanusia:
Pierwsza przymiarka – trzeba oczywiście spróbować czy to aby nie jakiś deserek czy coś…:)

 

 

 

Tu chyba znowu sukienka wędruje w stronę buzi 🙂

 

Zdjęcie w komplecie z czapką udało mi się zrobić tylko jedno – i to zamazane, a robiłam zdjęcia w trybie sportowym. Mówię Wam – za tą Księżniczką nie można nadążyć! 🙂

ps. Jedno zdjęcie udało mi się kiedyś wrzucić na mój Instagram >>> TUTAJ<<< – możecie podejrzeć.

I to tyle. Dziś nie pytam, czy się podobało, bo jakże by mogło być inaczej przy takiej modelce? 😉 Hania jak widać została zestawem zaintrygowana:
… mam nadzieję, że i Wy wytrwaliście do końca. 🙂
Do następnego!
Dominika
ps. Jak wspominałam, czeka nas na dniach przeprowadzka, w ciągu najbliższego pół roku kolejna, więc będzie się działo. Postaram się jednak znaleźć czas i na maszynę, i na bloga. Śledźcie mnie na Facebook’u i Instagramie! 🙂