Sukienka na specjalne okazje

Ha! Co się napisałam i naopowiadałam na temat szytej przeze mnie w sierpniu  (!) weselnej sukienki – to moje. 🙂 Dla Was mam dziś z kolei post z efektami ciężkiej pracy nad tym tworem. Namęczyłam się, dorobiłam pewnie kilku siwych włosów i zarwałam niejedną noc, ale sukienka wesele przetrwała. Mało tego – miałam ją na sobie jeszcze w dniu chrztu Hani, więc nie był to wybryk jednorazowy. 🙂 Ale dość gadania – czytamy i oglądamy! 🙂

Sukienkę uszyłam na podstawie wykroju zamieszczonego w nr 1/2015 magazynu „Anna. Moda na szycie.” Swoją drogą – niby te stroje są takie… hmmm… babcine, ale szyję już z tego numeru drugą rzecz (bluzka >>> TUTAJ <<<). Czy to mentalność staruszki, czy jednak nie są one takie złe? 🙂
Połączyłam dwa modele – nr 41 i 43:

 

Proces szycia tak uprzykrzył mi życie, że nawet nie pomyślałam o wyciągnięciu aparatu. 🙂 W konsekwencji przedstawiam od razu efekt końcowy:

 

Sukienka pięknie prezentowała się w tańcu – falowała i tańczyła razem ze mną. To taki jej niespodziewany plus – nie przewidziałam tego zupełnie 🙂

 

 

W jednym boku wszyty jest zamek kryty (który jeszcze trochę widać – jest co ćwiczyć ;))

Dekolt wykończony jest za pomocą odszycia – to nad tym ustrojstwem głowiłam się chyba z godzinę! 🙂

Wykończeń wewnętrznych nie prezentuję, bo nie zdążyłam już nic w tym temacie zdziałać. Na szczęście tkanina (kupiona >>> TUTAJ <<<) nie jest bardzo snująca się, więc jakoś dałam radę. A że powoli w sukience mam za dużo miejsca (hurrrrraaaa! :)) nie będę w nią inwestować już chyba więcej sił. 🙂
Ostatni rzut oka na sukienkę (i moją nową fryzurkę):
… i koniec. 🙂
Widzimy się w kolejnych postach!
Dominika
Ps. Jak widać na kilku zdjęciach, tym razem sama sobie byłam fotografem. Śmieszne doświadczenie. 🙂 Muszę się jeszcze nauczyć chować odpowiednio pilocik. 🙂
Pps. 8 października w Lidlu pojawi się owerlok Singera – planuję go kupić, więc mam nadzieję szyć jeszcze więcej. 🙂 Znacie może ten model – polecacie? Info na moim Facebook’u i Instagramie. 🙂