Toaletka dla Małej Księżniczki… :)

Jak sam tytuł wskazuje, post będzie dotyczył dziś nie rzeczy, którą uszyłam dla siebie, ale elementów wyprawki dla naszej Malutkiej, na którą już coraz bardziej niecierpliwie czekamy… 🙂 Ciuszki i wszystkie akcesoria skompletowaliśmy z Mężem już jakiś czas temu. Było to na tyle dawno, że nie wiedzieliśmy jeszcze czy czekamy na córeczkę czy synka. W związku z tym postawiliśmy na neutralne wzory i kolory z założeniem, że gdy tylko będziemy w miarę pewni płci Maleństwa dobierzemy odpowiednie dodatki. 🙂 Jak można było zauważyć już jakiś czas temu w postach na tym blogu oraz na mojej stronie Facebook’owej – czekamy jednak na Małą Księżniczkę. Do wszechobecnych szarości i odcieni beżu oraz bieli zaczęły powolutku dołączać różowiutkie akcenty. Nie inaczej sprawa ma się z tytułową „toaletką” i jej wyposażeniem… 🙂

Tak, jak wspomniałam, nasza dotychczasowa wyprawka to przede wszystkim szarości, beże i biel. Pościel i ochraniacze do łóżeczka, które wybraliśmy, jako główny motyw posiadają wzór białych gwiazdek na szarym tle. Wybierając ten deseń wiedziałam, że w mojej ulubionej hurtowni dostanę taką samą bawełnę, ale nie odważyłam się jeszcze wtedy szyć czegokolwiek dla niemowlaka. Dziś pewnie wzięłabym się za to sama. 🙂 Postanowiłam za to, że gdy tylko ogarnę bardziej maszynę, coś na pewno uszyję…
Pierwszym „coś-em” jest więc pokrowiec na przewijak, który w wersji „surowej” wygląda  tak:

 

Do uszycia pokrowca wykorzystałam dwa wzorzyste rodzaje płótna bawełnianego: białe gwiazdki na szarym tle oraz cienkie biało-różowe paseczki.
Wymyśliłam sobie, że część różowa pokryje całą powierzchnię przewijaka, a szara w gwiazdki znajdzie się na środku. Ta druga miała być ponadto wymienna, żeby w razie zabrudzenia móc ją szybko wymienić na czystą. 🙂
Zaczęłam od zdjęcia wymiarów. Najpierw z długości (70cm), a później z boków (dół miał 48cm, a długość krzywej linii to też 70cm).

 

 

Zrobiłam sobie też „formę” do odrysowania boków na materiale. Jak? Przyłożyłam po prostu przewijak bokiem do kawałka pergaminu i najzwyczajniej odrysowałam kontur ołówkiem, a następnie wycięłam otrzymany kształt:

 

Po zebraniu wymiarów odrysowałam (przy pomocy ołówka) na materiale kwadrat 70×70 na pokrycie całej góry i boki według przygotowanej wcześniej formy – jeden raz na złożonym materiale (aby otrzymać dwa równe kawałki). Dodałam po 1,5 cm zapasu na szew w miejscach, gdzie fragmenty miały się łączyć oraz ok.8 cm na podłożenie.
Odrysowane części wykroiłam i zabrałam się za ich łączenie. Spięłam szpilkami boczki z górą, wyznaczając sobie punkty styczne i zszyłam wszystko ściegiem prostym:

 

 

 

Po zszyciu tych elementów pokrowiec przybrał już bardziej „przewijakową” formę i wyglądał tak:
Jak widać, zapasy na podłożenie nie zostały przeze mnie pozszywane. Zrobiłam to z premedytacją. Chciałam wykończyć tę część gumką, żeby całość przylegała jak najbardziej do powierzchni przewijaka (coś na zasadzie popularnych prześcieradeł na gumce). Podwinęłam więc podwójnie każdy bok zapasu, tworząc tunelik i zszyłam ściegiem prostym tuż przy krawędzi, a następnie wciągnęłam w środek gumkę:
Po tym „zabiegu” od spodu wyglądało to tak:
Po ukończeniu części „głównej” pokrowca, zabrałam się za pasek materiału, który miał przebiegać jego środkiem. Na płótnie w gwiazdki wyrysowałam prostokąt o długości 110 cm (70 to długość przewijaka + 20 z każdej strony na zawinięcie pod spód) i szerokości 24 cm. Dodałam też ok. 3 cm zapasu na podwinięcie brzegów. Całość wykroiłam, przecinając też po ukosie rogi zapasów, żeby swobodnie je później podłożyć:

 

Podobnie jak przy części głównej, tak i w tym przypadku brzegi podwinęłam podwójnie do wewnątrz, przeszyłam ściegiem prostym tworząc wąski tunelik, po czym wciągnęłam (tylko w krótsze boki) gumkę, która naciąga ten element i utrzymuje go na miejscu:

 

 

Skończony pokrowiec na przewijaku prezentuje się następująco:

 

A tak wygląda w swoim docelowym otoczeniu (tu ponownie zaangażowany został Pan Miś):

 

Przechodząc do drugiego „coś-a” – na powyższym zdjęciu widać stojące na szafce kosmetyki. Chcąc je „uporządkować” (będzie tego pewnie trochę więcej) zrobiłam pudełeczko nawiązujące kolorystycznie do uszytego wcześniej pokrowca. Gwiazdek i różu ciąg dalszy…:)Zaczęłam od wycięcia dna pudełka (chciałam zrobić okrągłe) oraz jego boków. Boki to prostokąty o wysokości 11,5 cm. A dno? Szukając okrągłego przedmiotu odpowiadającego wielkością moim oczekiwaniom, trafiłam na talerz śniadaniowy Ikei. 🙂 Posłużył mi on jako szablon:

 

 

Wypełnienie pudełek to podkładki śniadaniowe kupione w Makro. Pomysł zapożyczony od mojej idolki Szyciowe Love. 🙂

Po tym, jak dno i boki zostały już wycięte, odrysowałam ich kształty na płótnie – bok jeden raz na złożeniu materiału z zapasem na szwy, a denko trzy razy (dwa do obszycia denka, a jedno do połączenia z bokami pudełka).

Chciałam, aby pojemniczek – oprócz gwiazdek – nawiązywał do wcześniej uszytego pokrowca także elementami z płótna w różowe paseczki. Doszyłam więc kilkucentymetrowej szerokości prostokąt do dolnej krawędzi boku:

 

 

Na łączeniu obu wzorów doszyłam też bladoróżową tasiemkę (jest to gotowa taśma bawełniana cięta ze skosu):

 

Wypełniłam następnie uszyte boczki wyciętym wcześniej  z podkładki prostokątem i zszyłam tworząc okrąg. Następnie doszyłam do dna jeden z okrągłych kawałków materiału, lewą stroną do środka. To – muszę przyznać – był najtrudniejszy moment podczas pracy nad pudełkiem… 🙂

 

Po doszyciu miękkiego denka pudełko prezentowało się tak:

 

 

O ile strona zewnętrzna wyglądała już tak, jak chciałam, o tyle wnętrze było jeszcze do dopracowania. Obszyłam więc z obu stron wycięte z podkładek koło i wykończyłam jego brzegi tą samą różową tasiemką ze skosu, którą naszyłam na boku:

 

 

Po tym szlifie pudełeczko już nie straszyło środkiem i zyskało dodatkowo usztywniane dno:

 

 

 

Nie jest to może wykończenie idealne, ale cały czas uczę się na swoich błędach. 🙂 Pudełko z zawartością wygląda tak:

 

A tu już cały komplecik:

 

 

Mam nadzieję, że przypadnie Wam do gustu. 🙂

Ufff… Kto dotrwał do końca? 🙂 To chyba najdłuższy post w mojej „karierze” blogowej, więc chwała temu, kto dał radę…:)

Do zobaczenia niedługo!
Dominika

Ps. Przypominam, że cały czas na moim fanpage’u Facebook’owym trwa konkurs kocykowy 🙂 Jeżeli jeszcze nie zgłosiłaś/-eś swojego udziału zajrzyj TUTAJ.

Pps. A tak swoją drogą… ja z toaletki zrezygnowałam ze względu na brak miejsca w sypialni po wstawieniu łóżeczka. Jak widać – maluchy rządzą rodzicami od samego początku. 🙂